Kochani moi z całego serca życzymy wam wesołych świąt,szczęśliwego nowego roku ale przede wszystkim ciepłych psów i kotów.

Obrazek

Dzieci krzywdzone

Nasze wartości życiowe poglądy to co czyni nas człowiekiem.
Również Wiersze Nasze sercem pisane i cudze Ulubione.

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zuzka
Wiedźma
Wiedźma
Posty: 3611
Rejestracja: 30 lis 2018, 03:24

Dzieci krzywdzone

Post autor: Zuzka » 26 mar 2019, 08:40

https://nto.pl/rodzice-z-krapkowic-prze ... xKqpEHweO8




36-letnia Katarzyna K. mieszkała z córkami w jednej z kamienic w Krapkowicach. Jak przyznają sąsiedzi, w jej domu nigdy nie działo się dobrze - brakowało pieniędzy, a dziewczynki chodziły głodne i zaniedbane.

Sytuacja dzieci pogorszyła się jeszcze bardziej kilka lat temu. Wtedy do domu kobiety wprowadził się jej partner - 47-letni Janusz Cz. Niedługo po tym mieszkanie zaczęło przypominać pijacką melinę, w której regularnie urządzano libacje alkoholowe. To właśnie podczas zakrapianych imprez dzieci były brutalnie gwałcone. Jak ustaliła prokuratura, Katarzyna K. nie tylko wiedziała, jaka krzywda dzieje się jej dzieciom, ale wspólnie z Januszem Cz. zmuszała pociechy do różnych zachowań seksualnych.

Kobieta i jej konkubent podejrzani są o doprowadzenie przemocą do obcowania płciowego małoletnich poniżej 15 roku życia. Działali przy tym wspólnie i ze szczególnym okrucieństwem - informuje Iwona Kanturska z Prokuratury Rejonowej w Strzelcach Opolskich. - W związku z tym sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec podejrzanych tymczasowy areszt.

Pierwsze sygnały, że trójce dziewczynek w wieku 8-11 lat, może dziać się coś złego, zgłaszał krapkowicki OPS jeszcze w maju 2016 r. Wtedy przypuszczano jednak, że matka po prostu źle się nimi opiekowała. Dzieci były widywane, jak błąkały się po ulicach Krapkowic brudne i w późnych godzinach wieczornych.
Czytaj także

Para zwyrodnialców z Krapkowic skazana za gwałty na swoich dzieciachDwa lata molestowali seksualnie czwórkę dzieci. Usłyszeli wyroki

- O sytuacji poinformowaliśmy sąd rodzinny - mówi Marlena Kornaś, dyrektor krapkowickiego OPS-u. - Widzieliśmy, że opieka nad dziećmi nie była należycie sprawowana, a matka dodatkowo utrudniała nam działania. Nie wpuszczała do mieszkania pracowników OPS-u oraz asystenta rodziny.

W maju 2018 r. sąd w Strzelcach Opolskich zdecydował o odebraniu córek wyrodnej matce i umieszczeniu ich w rodzinie zastępczej. Najprawdopodobniej wtedy zaobserwowano u dzieci nietypowe zachowanie, które mogło świadczyć o tym, że padły one ofiarą przemocy seksualnej. K. i Cz. zostali niedawno aresztowani.

Na trop tego zdarzenia wpadł prokurator, który prowadził inną sprawę. W związku z tym wyłączył ją do odrębnego postępowania, a w konsekwencji doprowadził do zatrzymania podejrzanych - dodaje prokurator Iwona Kanturska. - Ze względu na charakter czynów, a także tajemnicę śledztwa, prokuratura nie udziela szczegółowych informacji.

Jak ustalił dziennikarz nto, dziewczynki zostały już przesłuchane. By oszczędzić im dodatkowego stresu, wszystkie czynności z udziałem psychologów i seksuologów przeprowadzone zostały w tzw. „przyjaznym pokoju”. Specjaliści znajdowali się za lustrem weneckim, a pytania przekazywane były przez słuchawkę do jednej osoby, która prowadziła przesłuchanie. Całość była nagrywana kamerami. Dzięki temu dzieci nie będą musiały stawić się na procesie - ich zeznania będą po prostu odtworzone.

Za seksualne wykorzystywanie dzieci Katarzynie K. i Januszowi Cz. grożą kary więzienia od 2 do 12 lat, ale nie krótsze niż 5 lat. Odpowiedzą oni także za fizyczne znęcanie się nad dziewczynkami.

Awatar użytkownika
Zuzka
Wiedźma
Wiedźma
Posty: 3611
Rejestracja: 30 lis 2018, 03:24

Re: Dzieci krzywdzone

Post autor: Zuzka » 29 mar 2019, 19:57

Kim są pedofile? Jak wybierają swoje ofiary? Co robią, by uniknąć zdemaskowania? Między innymi na te pytania odpowiada psycholożka i pisarka Anna Salter w swojej książce "Drapieżcy: pedofile, gwałciciele i inni przestępcy seksualni". Wielokrotnie wznawiana publikacja jest przystępnym poradnikiem dla rodziców, nauczycieli i opiekunów.


Salter, która zarówno leczyła ofiary, jak i badała psychologicznie sprawców, pokazuje logikę napaści seksualnej na najmłodszych na prawdziwych przykładach. Cytuje też samych przestępców, którzy opowiadają, dlaczego robią to co robią i jak udaje im się uniknąć kary.


Poniżej publikujemy fragment jej książki, wydanej nakładem wydawnictwa Media Rodzina.

Napomknij przeciętnej grupie słuchaczy, a nawet gronu, w którym będą w większości ludzie zajmujący się tymi sprawami profesjonalnie, o osobach molestujących dzieci, a natychmiast zaproponują terapię za pomocą colta .45 albo kastrację. Kiedyś taksówkarz w Denver przekazał mi swoją opinię: egzekucja za pierwsze tego rodzaju przestępstwo.

Dla tych, którzy proponują takie rozwiązanie, jest to odpowiedź dziwnie krzepiąca, która uwalnia ich od znacznie większego trudu wymyślania czegoś, co moglibyśmy rzeczywiście wprowadzić w tym kraju.

Najdziwniejsze jest przy tym to, że zwolennicy tego radykalnego rozwiązania, którzy postrzegają pedofilów jako potwory, pierwsi zdają się twierdzić, że mamy do czynienia z fałszywym oskarżeniem, kiedy zostanie ono postawione ich sąsiadowi, przyjacielowi albo członkowi rodziny. Przecież osoby molestujące dzieci to zboczeńcy, gnidy i potwory, a ich miły sąsiad/pastor/ojciec/wuj/przyjaciel/ ksiądz nie jest potworem. Ergo nie jest pedofilem.


Zamykanie oczu
Kiedy tego rodzaju zaprzeczenie utrwali się w ich świadomości, żadne dowody nie skłonią ich do zmiany zdania. Pewien taksówkarz powiedział mojej koleżance po fachu: "Molestowanie dzieci! Wiem wszystko o molestowaniu dzieci. Oskarżono o to mojego ojca, ale te dzieci kłamały — cała dwudziestka szóstka".

Nie przyjmuje się do wiadomości nawet wyznania przestępcy. Mężczyzna od dawna molestujący chłopców starał się powiedzieć swojemu pastorowi, że jest przestępcą.

"Ktoś powiedział, że jestem pedofilem" — zaczął niepewnie.

"To najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałem — odparł szybko pastor. — Jesteś ostatnią osobą, którą bym o to podejrzewał".

Koniec rozmowy.

Ale przekonanie o tym, że pedofile, oprócz skłonności do molestowania, różnią się od nas jeszcze czymś innym, jest błędne. Mogą być lojalnymi przyjaciółmi, dobrymi pracownikami i pod innymi względami odpowiedzialnymi członkami społeczności. Psychiatra Fred Berlin zauważył:

Ludzie często mylą kwestię cech charakteru z kwestią orientacji seksualnej albo rodzajem zainteresowań seksualnych, które ma dana jednostka. Na przykład osoby, które są kompulsywnymi pedofilami, mogą pod innymi względami przestrzegać prawa, być odpowiedzialni w pracy, troszczyć się o inne osoby.

Tym, co różni osoby molestujące dzieci od reszty społeczeństwa, jest tylko to: uprawiają seks z dziećmi. Molestują je z rozmaitych powodów, które mogą nie pozostawiać żadnych charakterystycznych śladów na ich wizerunku publicznym. Ksiądz, który niezmordowanie pracuje dla parafii, może być miły w codziennych kontaktach z ludźmi, ale nie ma to nic wspólnego z tym, czy prywatnie jest czy nie pedofilem.

Nawet rozjuszeni gwałciciele dzieci (stanowiący z pewnością mniejszość wśród osób molestujących dzieci) mogą publicznie zachowywać się normalnie. Taki mężczyzna może mieć dziewczynę czy żonę i może być ogólnie lubiany. Nikt, oprócz jego ofiar, może nie dostrzec kipiącej złości, która nim powoduje.

Gwałciciel dzieci, którego wyznania przytaczam poniżej, jest mierzącym ponad 180 centymetrów mężczyzną jak z reklamy papierosów Marlboro, z krzywym uśmiechem i drobnymi zmarszczkami wokół oczu. Jest przystojny i, co więcej, wygląda na miłego człowieka. Nic zatem dziwnego, że miał wiele dziewczyn. Na pewno z tym wyglądem i przy tym łagodnym i rozsądnym sposobie bycia nie miał żadnych trudności z przyciąganiem kobiet. Tymczasem oświadcza:

Pierwsza ofiara — zatrzymałem się u takiego faceta [...] Przyjechała jego córka i zamieszkała u nich, a ja wtedy mieszkałem z nimi. I byłem zły. Robiła mnóstwo rzeczy, zaraz dam ci przykład. Pierwszy raz miałem zapalniczkę Zippo i rozgrzewałem ją, i bawiłem się nią [...] Jednego dnia weszła, bawiła się nią i ją rozgrzała, a ja leżałem na kanapie i spałem. Podeszła z nią do mnie i położyła mi na czole i przypiekła mi czoło, co mnie bardzo rozzłościło. Dużo jej wtedy nie powiedziałem. Ale po południu albo wieczorem, kiedy jej matka była w pracy, zgwałciłem ją. Wtedy to było od tyłu. I tak to szło przez jakiś czas, zanim zdarzył się wypadek. Mówię, że to był wypadek, bo ona nie była w stanie wytrzymać stosunku [...] I to ją rozpruło.

W rzeczywistości rozerwał ośmioletnią dziewczynkę od odbytu do pochwy. Rana była tak poważna, że dziecko hospitalizowano. Trafił za to do więzienia, a później dostał drugi wyrok za inne przestępstwo. Między tymi pobytami w więzieniu popełnił wiele przestępstw, o których poinformowano policję, ale za które nigdy nie został oskarżony. Wzrusza ramionami i mówi:

Ludzie na ogół myślą to, co chcą myśleć. I to zasadniczo wszystko. Jeśli chcą myśleć o tobie źle, to będą myśleć źle. Jeśli usłyszą o tobie coś złego, to w to uwierzą, a jeśli nie, to nie. W tym interesie, w którym robiłem, człowiek cały czas kręci się wokół dzieci. Gdyby molestował dzieci, to nie ma siły, żeby nie został złapany.

Było chyba przesadą z jego strony twierdzenie, że przez cały czas kręcił się wokół dzieci. Był kierownikiem nocnej zmiany w sklepie spożywczym i w nocy zachodziło tam prawdopodobnie mniej dzieci niż w dzień.

A jednak, mimo to, że był aż tak pełen złości i na tyle bezduszny, iż rozerwał ośmioletnią dziewczynkę od odbytu po pochwę, tym, którzy z nim pracowali, wydawał się zupełnie normalny. Nie wierzę, by ktokolwiek na świecie, mnie nie wyłączając, poczytał go za pedofila.

Ale nawet jeśli ani ty, ani ja nie moglibyśmy zauważyć tego w luźnej rozmowie, ta złość i chęć zastraszania, w jego przypadku tylko dzieci, tkwiły w nim. I dał im upust niemal na naszych oczach i uszło mu to na sucho. Wyjaśnia mi, jak sobie radził z oskarżeniami wysuwanymi przeciwko niemu przez dzieci:

Zasadniczo, jeśli zachowasz spokój i patrzysz temu komuś prosto w oczy, niech to będzie, kto chce, a szczególnie jeśli jest to matka ofiary albo ofiara, jeśli ofiara jest gdzieś, gdzie możesz na nią patrzeć i ją zdenerwować, kimkolwiek jest, to im bardziej ją zdenerwujesz, tym bardziej się wydaje, że kłamie. Jeśli tam jest. Przeważnie jej nie ma.

P: Jak je denerwujesz?

O: Wpatruję się w nie. Wiesz, to tak, jakbym chciał powiedzieć: "dorwę cię". To jest zasadniczo tylko, wiesz, tylko ten rodzaj patrzenia. Jakbyś ją miał. Dla dziecka to jest... szokujesz tylko tym patrzeniem. (...)

Jak zrozumieć molestowanie dzieci — ślepi sojusznicy i skrywane uprzedzenia
Dlaczego mężczyźni — i niektóre kobiety — molestują dzieci? Dla reszty z nas jest to niepojęte. To, że tak trudno jest nam uwierzyć, iż ktoś, kogo znamy, molestuje dziecko, wynika częściowo z trudności, jaką nastręcza nam zrozumienie, dlaczego ktoś robi coś takiego. Większość dorosłych po prostu nie czuje pociągu seksualnego do dzieci. Kiedy osoba dorosła jest w nastroju do amorów, dziecko jest w najlepszym razie utrapieniem.

"Co musi zrobić dziecko, żeby stać się dla was seksualnie pociągające?" — zapytała retorycznie instruktorka grupę osób na szkoleniu. "Dorosnąć" — odpowiedział jeden z mężczyzn. Uważa tak większość z nas. Stosunki seksualne z dziećmi wydają się nam bardzo naganne i odrażające. Skoro uważa tak większość ludzi, to dlaczego pedofile narażają się na ryzyko uwięzienia za coś, czego większość przenigdy by nie zrobiła, nawet gdyby było to zgodne z prawem? (...)

W historii psychologii najbardziej zdumiewający jest stosunek do przypadków, kiedy wiedziano i potwierdzono, że doszło do wykorzystania seksualnego. W pierwszych dziesięcioleciach dwudziestego wieku psychoanalitycy niezłomnie utrzymywali, że do wykorzystania seksualnego dochodzi z winy dziecka, nie osoby dorosłej, ponieważ agresywne dzieci "uwodzą" niewinnych mężczyzn. (...)

Szczególnie chętnie obwiniano ofiary kazirodztwa. Doktor Irving Weiner pisał, że „brak jakichkolwiek skarg ze strony córek wskazuje, iż dziewczęta te nie były po prostu bezradnymi ofiarami potrzeb swoich ojców, ale czerpały z tego stosunku zadowolenie, jeśli nie były wręcz... jego aktywnymi inicjatorkami”.

Oczywiście, że wiele ofiar się skarżyło. Niemniej jednak Werner odrzuca doniesienia tych, które się skarżyły, twierdząc, że „jest zupełnie prawdopodobne, iż wiele córek [pozostających w związkach] kazirodczych unika poczucia winy, zaprzeczając, jakoby czerpały przyjemność z doznań seksualnych”. Nie jest jasne, co powinny były zrobić ofiary, by przekonać Wernera o swojej niewinności. W jego pismach znajdujemy opinię, że były „zadowolone” z kazirodztwa. (...)

To obwinianie dzieci o to, że same są winne temu, iż się je seksualnie wykorzystuje, zaczęło słabnąć w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, chociaż nigdy nie wygasło i obecnie zauważa się jego nawrót.

Świadczy o tym na przykład sprawa w obronie pewnego księdza, wniesiona w 2002 roku w Bostonie przez kardynała Bernarda F. Law, w której jego pełnomocnik twierdził, że do seksualnego wykorzystania przez owego księdza sześcioletniego chłopca przyczyniło się „zaniedbanie”, za które ponoszą winę ten chłopiec i jego rodzice. Zachodzę w głowę, o jakiego rodzaju zaniedbaniu ze strony chłopca jest tu mowa.

Zauważ też, że pewien kalifornijski sędzia, również w 2002 roku, skazał trzydziestotrzyletniego nauczyciela na dozór kuratorski zamiast na więzienie po uznaniu go winnym uprawiania seksu z piętnastolatkiem. W uzasadnieniu tego wyroku sędzia stwierdził, że „związek ten mógł być dla chłopca sposobem »zaspokojenia potrzeb seksualnych«”.

Jednak to słabnięcie tendencji do zrzucania na ofiarę winy za jej wykorzystanie seksualne spowodowało przesunięcie odpowiedzialności, początkowo nie na przestępcę wprawdzie, lecz na jego małżonkę i rodzinę. W istocie rzeczy wątek obwiniania matki przewijał się w tej literaturze już od pewnego czasu, ale zaczął wysuwać się na plan pierwszy w miarę tego, jak coraz bardziej odchodzono od potępiania dziecka. (...)

Sami przestępcy seksualni powiedzą ci, że celowo używają różnych metod uwodzenia i nakłaniania do stosunków seksualnych. Jon Conte, Steven Wolf i Tim Smith stwierdzili, że przestępcy uważają, iż mają wprawę w rozpoznawaniu bezradnych dzieci. Autorzy przytaczają wypowiedzi dwudziestu sześciu przestępców, którzy mówią między innymi:

Wybrałbym prawdopodobnie to, które wydaje się biedniejsze, dziecko trzymające się na uboczu albo takie, które uważa, że jest szykanowane przez braci i siostry.

Znalazłbym dziecko, które nie ma szczęśliwego życia rodzinnego, bo byłoby mi łatwiej zdobyć jego przyjaźń.

Szukaj dziecka, którym łatwo pokierować. Przystanie na wszystko, co mu powiesz.

Wybieraj dzieci, które nie są kochane. Staraj się być dla nich miły, dopóki w pełni ci nie zaufają i nie odniesiesz wrażenia, że chętnie będą z tobą współpracować. Wykorzystuj miłość jako przynętę [...]. Daj jej złudzenie, że ma swobodę wyboru. Mów jej, że jest wyjątkowa. Wybierz dziecko, które już zostało wykorzystane. Twoja ofiara będzie myślała, że tym razem nie jest tak źle.

Zgadzają się z tym wyniki innych badań. Brytyjscy badacze, Michelle Elliott, Kerin Browne i Jennifer Kilcoyne piszą, że prawie połowa z próby dziewięćdziesięciu jeden przestępców powiedziała, iż wybierali dzieci, którym „brakowało pewności siebie albo [które] miały niską samoocenę”. Manipulowali uczuciem dziecka, przekupując je, dając mu prezenty, grając z nim w różne gry.

Ten proces manipulacji opiera się na ważnych różnicach w poziomie dojrzałości, bez których nie powiodłaby się manipulacja. Dziecko jest tutaj w niekorzystnym położeniu — nie ma pojęcia o rzeczywistych intencjach przestępcy, nie zna żadnego sposobu na to, by się przekonać, czy wyrażane uczucie jest szczere i nie potrafi rozpoznać technik manipulacji. (...)

Przestępcy seksualni nie molestują dzieci dlatego, że pozostają pod wpływem jakiegoś magicznego uroku rzuconego na nich przez agresywne i uwodzicielskie dzieci, ani dlatego, że „kompensują spowodowane przez matkę frustracje oralne”, jak pisze Lusting i inni. Nie robią tego pod wpływem alkoholu czy stresu ani dlatego, że są po prostu „zakochani”, a różnica wieku jest nieistotna.

Różnica wieku jest zawsze istotna. W rzeczywistości o nią właśnie chodzi. Znaczna część molestuje dzieci po prostu dlatego, że czuje pociąg do tej grupy wiekowej. Występuje u nich to, co najczęściej nazywa się „dewiacyjnym schematem pobudzenia”.(...)

A więc jaka jest odpowiedź? Dlaczego przestępcy molestują dzieci?
Wiemy tylko tyle. Istnieje podgrupa osób, które molestują dzieci po prostu dlatego, że są one dla nich seksualnie pociągające. Są inni, którzy molestują, ponieważ są osobnikami aspołecznymi, a nawet psychopatycznymi i uważają po prostu, że mają do tego prawo.

Są jeszcze inni, którzy wykorzystują dzieci, bo są zbyt nieśmiali albo zakompleksieni, by nawiązać intymne stosunki z dorosłymi. No i są też tacy, którzy molestują dzieci z powodów absolutnie dla nas niezrozumiałych. Ale nie popełnijmy błędu — bez względu na to, czy ktoś molestuje dzieci, bo ma takie preferencje seksualne, czy z innych powodów, jego uzależnienie może być niezwykle silne.

Weźmy choćby pastora, który wykorzystywał seksualnie własne wnuczęta. Nie miał na koncie żadnych innych przestępstw i właściwie poza tym wiódł nienaganne życie. Kiedy go ujęto, przyznał się do popełnionych przestępstw i nie próbował szukać żadnych wymówek. Wyznał, że jest winny i został uwięziony.

Powiedział mi, że cieszy się, iż znalazł się w więzieniu, bo uważa, że dzięki temu może jakoś odkupić to, co zrobił. Zapytałam go, jak usprawiedliwiał sam przed sobą to, co robił, kiedy to robił, jak zagłuszał własne sumienie, które, jak pokazywały jego inne czyny, miał.

Odparł tak:

Nie zagłuszałem swojego sumienia. Cały czas je miałem. Myślę, to mój osobisty pogląd, że jest to częścią schematu tego uzależniania. Robisz to, nie zawsze to usprawiedliwiasz, ale wnosisz konsekwencje tego działania do tego działania i robisz to wbrew albo na przekór znanym konsekwencjom. Przypuszczam, będąc osobą bardzo religijną, że gdybym wierzył całym sercem i umysłem, że otworzy się ziemia i połknie mnie, i trafię prosto do piekła, to i tak bym to zrobił.

Dokładnie pamiętam moją reakcję na te słowa. Zjeżyły mi się włosy na karku. Po raz pierwszy zrozumiałam, z czym walczymy. Skoro człowiek, który wierzy w piekło, gotów byłby tam pójść w zamian za możliwość molestowania dziecka, to znaczy, że mamy do czynienia z przymusem tak silnym, że, poza narkomanami, chyba niewiele osób jest w stanie to pojąć.

Bez względu na przyczyny powstania takiej fiksacji, jest ona chroniczna i oporna na zmiany. Ludzie, u których występują takie schematy pobudzenia, nie są bynajmniej nieliczni; to mała armia, a nie mają żadnych znaków szczególnych, po których można by rozpoznać ich na ulicy.

Przestępczynie
Wedle wszelkich danych osób płci żeńskiej, które molestują dzieci, jest mniej niż mężczyzn o tej orientacji, ale nie znaczy to, że nie istnieją. Jak częste są to przypadki, zależy od tego, gdzie się ich szuka. Jeśli, na przykład, przyjrzeć się doniesieniom, które trafiają do agencji zajmujących się ochroną dzieci, okazuje się, że kobiety stanowią od 3 do 5 procent przestępców. Jeśli spojrzy się na dane dotyczące osób odbywających karę pozbawienia wolności, liczby te ulegają poważnej redukcji.

W przeprowadzonych w Kanadzie badaniach stwierdzono, że wśród przestępców seksualnych odbywających karę co najmniej dwóch lat więzienia kobiety stanowią niespełna 1 procent. Zgadza się to z moim doświadczeniem. Znacznie rzadziej zdarza się, by na ławie oskarżonych o przestępstwa seksualne zasiadały kobiety i znacznie rzadziej zostają one skazane.

Przeciętny obywatel zdaje się nie wierzyć, by kobieta, zwłaszcza matka dziecka, zdolna była do takiego czynu. Kiedyś, gdy wygłaszałam odczyt o kobietach, które dokonały przestępstw na tle seksualnym, padło z sali pytanie: „Jak udaje się pani pozostać przy zdrowych zmysłach?” Nikt nie zapytał mnie o to, kiedy mówiłam o przestępcach seksualnych płci męskiej.

Wydaje się, że przestępczynie seksualne różnią się pod kilkoma ważnymi względami od ich męskich odpowiedników. W literaturze przedmiotu wyodrębnić można trzy stale pojawiające się typy takich przestępczyń, które niedokładnie odpowiadają typologii przestępców płci męskiej. Przede wszystkim jedną z najliczniejszych jest grupa, której członkinie molestują dzieci do szóstego roku życia, głównie własne. Wiele z tych matek wydaje się tak „stopionych” ze swoimi dziećmi, że nie są w stanie odgrywać roli matki. (...)

Po drugie, jest grupa nauczycielek, które molestują głównie nastolatków. Nie są to kobiety osiemnasto- czy dwudziestoletnie, które zadają się z siedemnastolatkami. W badaniach stwierdzono, że, średnio biorąc, różnica wieku między molestującą a jej ofiarą wynosi szesnaście lat. A zatem jest to grupa kobiet, na ogół mających trzydzieści kilka lat, które są dwa razy starsze od swoich ofiar.

Dla ostatniej grupy nie ma odpowiednika w świecie przestępców płci męskiej. Tworzą ją kobiety, które początkowo zostały zmuszone przez swoich partnerów do stosunków seksualnych z dzieckiem. Ich pierwotną motywacją było sprawianie partnerowi przyjemności albo przynajmniej uniknięcie porzucenia. Jednak z czasem, jak pokazują badania, wiele z tych kobiet zaczyna odczuwać zadowolenie ze stosunków seksualnych z dziećmi, a w końcu molestuje je z własnej inicjatywy.

(...) Przestępczyń seksualnych jest może mniej niż przestępców, ale byłoby poważnym błędem myśleć, że nie istnieją albo lekceważyć szkody, które wyrządzają. Bez względu na płeć, osoby molestujące dzieci ciężko jest wykryć. Ich zainteresowanie dziećmi może być kompulsywne, ale jest dobrze ukryte. Jeśli popełniają błędy, to drobne. Raz się je dostrzega, raz nie. (...)


https://natemat.pl/268297,dlaczego-pedo ... 7F7AcQb3bo#

Awatar użytkownika
Zuzka
Wiedźma
Wiedźma
Posty: 3611
Rejestracja: 30 lis 2018, 03:24

Re: Dzieci krzywdzone

Post autor: Zuzka » 03 maja 2019, 00:22

http://thefad.pl/aktualnosci/roman-gier ... wqWVK50T-E


Czy myśmy wszyscy przez te ostatnie cztery lata tak zdziczeli, że gwałty na dzieciach organizowane przez służby specjalne (albo za ich przyzwoleniem) nas nie ruszają?

Ze zdumieniem i niedowierzaniem obserwuję informacje, które pojawiają się w mediach na temat afery pedofilskiej w domu publicznym na Podkarpaciu. Na szczęście nie jestem pełnomocnikiem ani byłego agenta CBA, ani pokrzywdzonych ani nikogo innego w tej sprawie, więc mogę się wypowiadać jako obywatel, a nie adwokat.

Czy myśmy wszyscy przez te ostatnie cztery lata tak zdziczeli, że gwałty na dzieciach organizowane przez służby specjalne (albo za ich przyzwoleniem) nas nie ruszają?

Moja wiedza pochodzi wyłącznie ze źródeł medialnych, ale ponieważ nikt nikomu jeszcze procesu nie wytoczył, to mam podstawę sądzić, że prawdą jest iż od lat funkcjonował dom publiczny, który sprowadzał nieletnie dziewczynki z Ukrainy, które były gwałcone przez tysiące "Vipów", w tym osoby z najwyższych kręgów władzy.

Dodam że dla mnie jako obywatela współżycie seksualne nawet za zgodą osoby poniżej 15 roku życia, to zawsze gwałt, mimo że kategoria prawna jest nieco inna. Tak czy inaczej pedofile z najwyższych kręgów władzy (według publicznych oświadczeń b. agenta CBA, który miał dostęp do taśm z nagrywanymi politykami) używały tego domu publicznego. Jak wynika z informacji medialnych osoby te mogły być szantażowane tymi materiałami. Nadto wiemy, że kierownictwo służb próbowało w/w agenta CBA zmusić, czy przekupić, aby milczał o tym skandalu. Czyli służby specjalne chroniły osoby publiczne, które były odpowiedzialne za jedne z najbardziej odrażających przestępstw.

Czy może być coś bardziej szokującego? Dla mnie nie.

Co się z nami wszystkimi na Miłość Boską stało, że o tej sprawie nie huczą wszystkie media od rana do wieczora? Gdy przypomnę sobie jak reagowały media wobec seksafery w Samoobronie to muszę stwierdzić, że z naszym krajem przez te dwanaście lat stało się coś bardzo złego.

Gdzie demonstracje pod siedzibami służb domagające się pełnej listy "klientów" tego domu publicznego? Gdzie apele organizacji chroniących dzieci, kobiety i zwalczające handel niewolnikami? Gdzie głos organizacji religijnych? Gdzie wniosek o komisję śledczą? Gdzie działania prokuratury? Gdzie wyjaśnienia premiera? Gdzie zainteresowanie Prezydenta?

Przypomnę: według pojawiających się w mediach wiarygodnych informacji mamy do czynienia z wykorzystywaniem seksualnym setek dziewczynek przez osoby publiczne i to na przestrzeni wielu lat. Wykorzystywaniem nagrywanym, które może być źródłem szantażu przy którym dawne teczki SB, to zabawa w przedszkolaka. Właściciel teczki z nagranym np. posłem uprawiającym seks z 14-latką jest właścicielem tego posła. W sensie dosłownym. Może mu kazać się zrzec mandatu, głosować tak lub inaczej, zdradzić tajemnice państwową etc. Od niego bowiem zależy, czy dany człowiek pójdzie na dekadę do więzienia z piętnem pedofila, czy nie. Oprócz więc wątku obyczajowego i karnego mamy tutaj fundamentalne zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa.

Czy zebrała się w tej sprawie Rada Bezpieczeństwa Narodowego? Czy Pan Prezydent, który jak już wiemy sezon narciarski zakończył, zainteresował się tą fundamentalną kwestią? Może być tak, że najważniejsze dokumenty w Państwie trafiają np. do osoby szantażowanej? Czy samo zbadanie takiej możliwości nie powinno być obecnie priorytetem wszystkich służb?

Apeluję do wszystkich osób uczciwych, aby nie dopuściły do tego, aby ten chyba największy skandal naszych czasów zginął w tumanach mgły, która się rozciągnęła nad naszym życiem publicznym i nie pozwala dostrzec rzeczy najważniejszych.


Roman Giertych

Awatar użytkownika
Mich95
Bloger
Bloger
Posty: 1072
Rejestracja: 05 lut 2018, 21:49
Zodiac:

Re: Dzieci krzywdzone

Post autor: Mich95 » 03 maja 2019, 02:05

Ja byłem ofiarą przemocy seksualnej.
"wiem że lepiej być mogło jednak wiele się zmieniło
ci co byli przy mnie i są są moją zawsze siłą"

"Mój tekst - Nowa Szansa Nowe Życie -"

Awatar użytkownika
Mich95
Bloger
Bloger
Posty: 1072
Rejestracja: 05 lut 2018, 21:49
Zodiac:

Re: Dzieci krzywdzone

Post autor: Mich95 » 03 maja 2019, 02:17

Zrobił mi to mój kolega było to między 2007 a 2009 rokiem jakieś 3 lata temu wybaczyłem mu wszystko
To co zrobił mi on gdy byłem z nim sam i to co zrobił mi z kolegami inne rzeczy spotkało mnie piekło wgl.
"wiem że lepiej być mogło jednak wiele się zmieniło
ci co byli przy mnie i są są moją zawsze siłą"

"Mój tekst - Nowa Szansa Nowe Życie -"

Awatar użytkownika
Mich95
Bloger
Bloger
Posty: 1072
Rejestracja: 05 lut 2018, 21:49
Zodiac:

Re: Dzieci krzywdzone

Post autor: Mich95 » 03 maja 2019, 03:31

Inni koledzy z kolei przemoc psychiczną raz nawet spadłem że schodów w podstawówce i rozwalone
Miałem okulary dość drogie a ojciec z kolei przemoc psychiczną zresztą awantury to wciąż są tylko
Że mniej ich bo on wyjechał do Niemiec ale przez telefon też zdarza mu się wkurzać moją mamę.
"wiem że lepiej być mogło jednak wiele się zmieniło
ci co byli przy mnie i są są moją zawsze siłą"

"Mój tekst - Nowa Szansa Nowe Życie -"

Awatar użytkownika
Zuzka
Wiedźma
Wiedźma
Posty: 3611
Rejestracja: 30 lis 2018, 03:24

Re: Dzieci krzywdzone

Post autor: Zuzka » 03 maja 2019, 15:13

To straszne. :(

Awatar użytkownika
Zuzka
Wiedźma
Wiedźma
Posty: 3611
Rejestracja: 30 lis 2018, 03:24

Re: Dzieci krzywdzone

Post autor: Zuzka » 30 maja 2019, 14:14

http://www.edziecko.pl/rodzice/7,79318, ... =BoxLSLink

Przemoc seksualna wobec dzieci to nie tylko akt seksualny. Czy można rozpoznać, że dziecko jest ofiarą?


Joanna Biszewska 16.05.2019 11:56


Dzieci, które stają się ofiarami przemocy seksualnej, prawie nigdy nie szukają pomocy. Część tak się boi, że w ogóle nie pokazuje po sobie, że dzieje się coś złego. Jakie zachowanie dziecka może naprowadzić rodziców lub opiekunów na trop, że dziecko może być ofiarą molestowania seksualnego?
Wszelkie sytuacje, gdy dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone, określa się molestowaniem seksualnym dzieci

fot: pexels.com
Molestowanie dzieci - trudno określić skalę zjawiska

Skala nadużyć seksualnych wobec małoletnich jest trudna do oszacowania. Polska policja rocznie wszczyna kilka tysięcy postępowań w sprawach, w których jest podejrzenie przestępstwa wobec wolności seksualnej małoletniego. To jednak - jak sugerują badania psychologów - zaledwie ułamek.

Tym bardziej, że przemoc seksualna wobec dzieci nie musi być wcale aktem seksualnym, gwałtem. Wystarczą nieodpowiednie pieszczoty, ocieranie się o dziecko lub używanie w rozmowie z dzieckiem języka, jakim posługują się dorośli, opisując seksualne czynności. Wszelkie sytuacje, gdy dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone określa się molestowaniem seksualnym dzieci.

Według danych badawczych nieco ponad 12 proc. nastolatków padło ofiarą wykorzystywania seksualnego; wykorzystywania seksualnego z kontaktem fizycznym doświadczyło 6,4 proc. młodych ludzi, bez kontaktu fizycznego zaś 8,9 proc. - cytowane dane pochodzą z 2016 r. z raportu fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pt. "Wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie a konsekwencje w życiu dorosłym".

W tym samym raporcie przeczytamy, że ofiarami trzykrotnie częściej padają dziewczynki. Wynika to przede wszystkim z tego, że sprawcami zazwyczaj są mężczyźni, a odsetek homoseksualistów jest podobny do tego w ogólnej populacji. Z drugiej strony liczba ofiar wykorzystywania seksualnego płci męskiej może być niedoszacowana, ponieważ chłopcom często trudniej jest ujawnić, że zostali wykorzystani, szczególnie przez mężczyznę.
Dlaczego dzieci nie dostają wsparcia?

Zdecydowana większość sprawców to osoby znane dziecku - członkowie rodziny lub znajome osoby dorosłe, autorytety. Jedynie 14 proc. sprawców to osoby obce. Sprawcami wykorzystywania seksualnego dzieci rzadko są pedofile, czyli osoby, których preferencje seksualne dotyczą dzieci przed okresem dojrzewania. Zdecydowana większość sprawców - od 70 do 80 proc. - to osoby traktujące dziecko jako zastępczy lub atrakcyjny obiekt zainteresowań seksualnych.

O tym, że sprawcami przemocy seksualnej wobec dzieci są najczęściej osoby, które dobrze je znają, mówiła w podcaście Hanny Zielińskiej "Dorosłe dzieci" Patrycja Kurowska, psycholożka i seksuolożka z Komitetu Ochrony Praw Dziecka, która jako biegła sądowa uczestniczy w przesłuchaniach nieletnich.

- Dlaczego dzieci, które ujawniają przestępstwa seksualne wobec siebie, są tak często przez dorosłych odrzucane? Dlaczego tak często dorośli im nie wierzą? - pytała w audycji Hanna Zielińska.

- Dorosłym jest łatwiej, wygodniej i przyjemniej nie wierzyć. To typ przemocy, który jest szczególnie obwarowany największą chęcią "zamiecenia wszystkiego pod dywan". Najczęściej sprawcami są osoby znane i bliskie dziecku. Zaufane. Autorytety dla dziecka. To nie jest zwykle gwałciciel, który wyskakuje zza krzaków - wyjaśniała Kurowska. Ekspertka zwracała uwagę na to, aby uczyć dzieci ochrony własnych granic - nie bezwzględnego podporządkowania dorosłym, lecz umiejętności odróżniania dobrego dorosłego od złego dorosłego.

Nie pozwalajmy nikomu przyuczać naszego dziecka do bezwzględnej uległości. Uczmy dziecko sceptycyzmu i samostanowienia

- namawiała psycholożka i seksuolożka w audycji "Molestowanie seksualne dzieci - prewencyjny poradnik dla rodziców.
Kto powinien wzbudzić obawy?

Nie można jednoznacznie stwierdzić, czy ktoś zamierza wykorzystać seksualnie dziecko. Rodzice powinni jednak zwrócić szczególną uwagę na osoby, które: zasypują dziecko prezentami, upominkami, zapraszają na wyjazdy, wakacje, poszukują okazji do tego, aby być z dzieckiem sam na sam - przeczytamy na stronie Ogólnopolskiej kampanii społecznej "Zły dotyk".
Dziecko nie powie

Wszelkie sytuacje, gdy dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone, określa się molestowaniem seksualnym dzieciWszelkie sytuacje, gdy dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone, określa się molestowaniem seksualnym dzieci fot: pexels.com

- Zdarza się tak, że dzieci nic nie mówią na temat molestowania - tłumaczyła Kurowska na antenie Tok FM. - To zależy od osobowości dziecka, sytuacji i charakteru nadużycia. Np. jeśli (sprawcą) jest osoba zaufana albo proces uwodzenia następuje stopniowo, nie wyczuwają granicy.

W naukowym tekście "Bezpośrednie konsekwencje wykorzystywania seksualnego dzieci" prof. William N. Friedrich, który był psychologiem, profesorem Mayo Medical School i konsultantem w Mayo Clinic w Rochester w stanie Minnesota, wyjaśniał - na podstawie przeprowadzonych badań psychologicznych - że nie u wszystkich dzieci pojawiają się objawy będące następstwem wykorzystywania seksualnego. Jak przeczytamy w rozprawie profesora:

"Odsetek ofiar wykorzystywania seksualnego, u których wystąpiły objawy, różnił się znacznie w zależności od badania. Na przykład, udział osób przejawiających takie symptomy, jak lęk, depresja, objawy stresu pourazowego, problemy szkolne, problemy z nauką, zachowania autodestrukcyjne czy objawy somatyczne, wahał się wśród ofiar w granicach 20-30 proc. W analizowanych badaniach 30-40 proc. ofiar wykorzystywania seksualnego nie miało żadnych objawów w chwili badania".
"Sprawca to może być bardzo miły człowiek, pomocny dziecku"

Maria Keller-Hamela, psycholog, wiceprezeska Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, ekspert Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Przeciwdziałania Krzywdzeniu i Zaniedbywaniu Dzieci ISPCAN w naszej rozmowie "To mit, że pedofil to obcy, który czeka za rogiem, porywa nam dziecko i wykorzystuje je" podkreślała, że nie ma specyficznych objawów wykorzystywania seksualnego.

"Badania wykazały, że bardzo duży procent dzieci w ogóle nie ma objawów! Nawet wiele z tych dzieci, które na pewno były ofiarami wykorzystywania seksualnego, a sprawca został zatrzymany i skazany prawomocnym wyrokiem. Może te objawy pojawią się później, na innym etapie rozwojowym, a może nie. Dobrze o tym wiedzieć, bo panują różne fałszywe przekonania dotyczące tego problemu, np. że sprawca to jakiś stary, obleśny, brudny facet, a przecież może to być bardzo miły człowiek, pomocny dziecku, wzbudzający powszechny szacunek" - mówiła ekspertka, która tłumaczyła też, skąd bierze się takie "bezobjawowe" zachowanie dziecka:

"Część dzieci tak się boi, że w ogóle niczego po sobie nie pokazuje! W przypadku starszych dzieci powinniśmy być czujni, zwłaszcza jeśli widzimy, że mają jakieś droższe prezenty czy pieniądze, pytać skąd je mają, interesować się z kim spędzają czas. Charakterystyczna bywa też jakaś duża zmiana w zachowaniu, np. dziecko, które było energiczne, nagle jest smutne albo dziecko stonowane staje się niespokojne, nie sypia w nocy itd. Oczywiście powodów takich zmian w zachowaniu może być wiele, ale warto się przyjrzeć, co tę zmianę mogło spowodować".

O ewentualnych sygnałach ostrzegawczych w zachowaniu dziecka, które mogą wskazywać na wykorzystywanie seksualne, przeczytamy m.in. w poradniku "Jak chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym. Poradnik dla rodziców i profesjonalistów" Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (dawniej Fundacja Dzieci Niczyje), która od 1991 roku dąży do tego, by wszystkie dzieci miały bezpieczne dzieciństwo i były traktowane z poszanowaniem ich godności i podmiotowości.
Co powinno zaniepokoić?*

Dziecko, które doświadcza wykorzystywania seksualnego, może przejawiać następujące zachowania:

Zaczyna unikać zostawania sam na sam z którymś z członków rodziny;
Przejawia niespodziewany lęk przed jakąś osobą dorosłą albo nie chce się z nią kontaktować;
Próbuje powiedzieć o wykorzystywaniu w sposób pośredni - za pomocą aluzji, rysunku i wskazówek. Może na przykład wspomnieć, że ktoś poprosił je do dochowanie tajemnicy albo zadawać pełne niepokoju pytania dotyczące rozpadu rodziny lub tego, czy "tatusia mogą zabrać z domu";
Opisuje zachowania jakiejś osoby dorosłej, które wskazują na to, że osoba ta próbuje uwieść dziecko z zamiarem wykorzystywania seksualnego;
Wydaje się przygnębione i wycofane, skarży się na dolegliwości fizyczne, które nie mają uzasadnienia medycznego;
Ma problemy ze snem;
Przejawia dolegliwości wskazujące na wykorzystywanie, na przykład ból w okolicy pochwy lub odbytu;
Nie chce chodzić do szkoły bądź też nagle traci zdolność koncentracji uwagi i zaczyna mieć problemy z nauką;
Zaczyna zachowywać się agresywnie;
Przejawia nietypowe zachowania seksualne - publicznie się masturbuje, używa nowych określeń czynności seksualnych lub intymnych części ciała, wykazuje wiedzę seksualną, której się po nim nie spodziewasz.

Poziom objawów, takich jak: lęk, depresja, objawy stresu pourazowego (ang. posttraumatic stress disorder, PTSD), problemy szkolne, problemy z nauką, zachowania autodestrukcyjne czy objawy somatyczne u dzieci, które doznały wykorzystywania seksualnego, jest zróżnicowany.

Więcej objawów mają dzieci starsze niż młodsze, a ich charakter jest inny u chłopców i u dziewczynek. Liczba i głębokość objawów zależy również od tego, jak przebiegało wykorzystanie seksualne dziecka i kto był jego sprawcą, m.in. od wystąpienia bądź nie penetracji, użycia siły, częstości kontaktów seksualnych z dzieckiem i czasu ich trwania. Więcej objawów ujawnia się również u dzieci, którym opiekunowie nie udzielili wsparcia.

* Fragment pochodzi z poradnika fundacji Dajemy Dzieciom Siłę "Jak chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym. Poradnik dla rodziców i profesjonalistów".
Gdzie szukać pomocy?

Rodziny, które potrzebują porady, mogą zwrócić się do kilku instytucji. Pomocy można szukać poprzez:

Komitet Ochrony Praw Dziecka - uzyskasz tu m.in. informacje, gdzie szukać wsparcia, do jakich instytucji zgłosić się o pomoc. Często anonimowy kontakt to pierwszy krok do przełamania barier i podjęcia decyzji o bezpośredniej rozmowie ze specjalistą.

Fundacja "Nie Lękajcie się" - myśl o powstaniu Fundacji "Nie lękajcie się" narodziła się podczas pierwszego spotkania ofiar księży pedofilów w Polsce. Na stronie Fundacji przeczytamy: "Zrozumieliśmy, że nie mamy siły przebicia, że naszego wołania o sprawiedliwość nie słychać. Zrozumieliśmy także, że chcemy, by naszym głosem była Fundacja. Uczestnictwo w Światowej Konferencji SNAP (Survivors Network of those Abused by Priests - Międzynarodowa Sieć Ofiar Molestowania przez Księży) w Irlandii w 2013 r. oraz wsparcie i zrozumienie, jakiego tam doznaliśmy, umocniły naszą determinację do założenia Fundacji".

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę - na co dzień pomaga ofiarom molestowania w radzeniu sobie z traumą.

Powinno cię również zainteresować:

"Osoby dorosłe wykorzystujące seksualnie dzieci niczym szczególnym się nie wyróżniają. Są wśród nich szanowani obywatele, duchowni, trenerzy sportowi i rodzice" - o złym dotyk mówi psycholog, wiceprezeska Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, Mari Keller-Hamelą. Cały tekst tutaj.

***

Molestowanie seksualne dzieci, to nie tylko gwałt i bezpośredni kontakt fizyczny, ale również wszelkie sytuacje, w których dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone. Jeśli chcielibyście podzielić się z nami swoimi doświadczeniami, czekamy na Wasze listy. Piszcie na adres: edziecko@agora.pl.

Awatar użytkownika
Zuzka
Wiedźma
Wiedźma
Posty: 3611
Rejestracja: 30 lis 2018, 03:24

Re: Dzieci krzywdzone

Post autor: Zuzka » 06 sie 2019, 02:25

Rafał Gaweł
7 godz. ·

KOLEJNE DZIECKO ZAKATOWANE ŻYWCEM, TYM RAZEM WE WŁOCŁAWKU


Nikodem miał trzy latka i zmarł we wtorek w mieszkaniu we Włocławku, ale tata zaczął go zabijać powoli od końca czerwca. Bił dziecko przez 39 dni, praktycznie bez przerwy.

Zanim tata w końcu zadał mu śmierć, malutki Nikodem był bity przez niego drewnianą miarką budowlaną, godzinami kazał dziecku kleczeć z rączkami na głową, patrzył wtedy na dziecko i jadł sobie obiad. Gdy dziecko mdlało bił je rękoma po całym ciele, kopał w głowę.

Bity Nikodem głośno płakał z bólu, płakał tak jak później zeznali sąsiedzi całymi godzinami, w końcu zmęczeni hałasem sąsiedzi nawet raz zadzwonili na policję, która przyjechała stwierdziła że w domu jest libacja, ale już nie sprawdziła w jakim stanie są dzieci które znajdują się pod opieką rodziców.

Nikt z opieki społecznej, sądu nie sprawdzał co dzieje się z Nikodemem, mimo że matce wcześniej ograniczono prawa rodzicielskie, a służby wiedziały że w domu gdzie są malutkie dzieci urządzane są pijackie imprezy.

Gdy w końcu pierwszego sierpnia tata zabił Nikodema uderzając go pięścią w głowę, jego mama która wcześniej patrzyła na zabijanie swojego dziecka przez partnera, zadzwoniła po pogotowie.

To lekarz karetki pogotowia poinformował o śmierci chłopczyka policję. Dziecko miało obrażenia, które świadczyły, że było katowane. Tego samego dnia matka Nikodema Agnieszka S. i jej konkubent Paweł K. zostali zatrzymani przez policję.

Prokuratura zleciła sekcję zwłok 3-latka, która wykazała rozległe obrażenia zewnętrzne i wewnętrzne u chłopca, w tym ciężkie urazy głowy. Prokuratura Okręgowa we Włocławku wszczęła śledztwo ws. pozbawienia życia chłopca ze szczególnym okrucieństwem wskutek znęcania fizycznego i psychicznego. Agnieszce S. i Pawłowi K. przedstawiono zarzuty.

Jak poinformowała prokuratura matce dziecka zarzucono, że działając umyślnie swoim zaniechaniem, nie podejmując żadnych działań w obronie dziecka, ułatwiła partnerowi popełnienie przestępstwa udzielając mu pomocy. Kobiecie grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Mężczyźnie - dożywocie.
Sąsiadom, urzędnikom, pracownikom opieki - nie grozi nic!

I CO Z TEGO ŻE TERAZ POLICJA I PROKURATURA SPRAWNIE DZIAŁAJĄ!?

Jakie ma znaczenie że para sadystów pójdzie teraz do więzienia? Kiedy dziecko już nie żyje.
Gdzie były te służby gdy przez miesiąc w środku miasta leżącego w Europie, sadysta katował dziecko?

Państwo polskie nie potrafi zapewnić bezpieczneństwa dzieciom, które są bite, katowane i zabijane.

Państwo polskie jest niewydolne! Instytucje które powinny chronić dzieci nie robią tego, nie działają właściwie!

Dosyć tego!

Za zabójstwo tego dziecka odpowiadają konkretne osoby, ludzie którzy byli zobowiązani do tego by sprawować nadzór nad patologiczną rodziną w której zmuszone było żyć zamordowane dziecko, lecz nie robiły tego.

Po raz kolejny twierdzę że nadszedł czas by powołać w Polsce instytucję wzorowaną na norweskim Barnevernet. Silną niezależną instytucję o uprawnieniach policji, która skutecznie zapobiegnie mordowaniu dzieci w Polsce.

Uczymy się od Norwegów jak chronić dzieci zamiast ich krytykować.

Rodzicom którzy biją swoje dzieci powinno się je bezwzględnie odbierać, a nie czekać aż zostaną zakatowane. Tak jak to się robi w Norwegii czy Szwecji.

I jeszcze jedno, instytucja którą założyłem czyli Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złoży dzisiaj w prokuraturze we Włocławku zawiadomienie o nie dopelnieniu obowiązków przez instytucje i osoby które nie zadbały o los Nikodem i doprowadziły do jego śmierci.

Będziemy żądać pociągnięcia do odpowiedzialności kuratorów, pracowników opieki społecznej, policjantów, sąsiadów, kuratorów. Wszystkich którzy swoim zaniechaniem zabili to dziecko.

______

Awatar użytkownika
Zuzka
Wiedźma
Wiedźma
Posty: 3611
Rejestracja: 30 lis 2018, 03:24

Re: Dzieci krzywdzone

Post autor: Zuzka » 02 gru 2019, 14:29

krzywdził mnie w dzieciństwie ksiądz, teraz krzywdzi Kościół Katolicki.
·

Jeden z wielu dni…

Pamiętam jak nadszedł grudzień. Jako dziecko bardzo cieszyłam się ze Świąt. Mimo ze prawie wszystkie w moim domu były pełne płaczu i przemocy, bo dla rodziców był to kolejny powód, do napicia się, to jakoś w tej swojej dziecięcej głowie zawsze sobie myślałam, że może akurat w te święta się nie napiją, albo że przyjedzie ktoś z rodziny i to ich powstrzyma, więc zawsze miałam nadzieję, że może akurat te będą fajne. Takie jak u innych. Takie jakie widziałam u sąsiadów z mojej rodzinnej miejscowości przez okno. Ciepłe, rodzinne. Bez krzyku. Niestety, zawsze okazywało się inaczej. I albo się bałam albo płakałam. Kiedy nadchodził moment prezentów, to żadne mnie nie cieszyły widząc rodziców, którzy się kłócą. Nie znam innych.

Jednak zawsze przed świętami jest 6 grudnia. Czyli Mikołajki. Też ważny dzień dla dzieci. W szkole zawsze było coś tego dnia organizowane. Niestety ten początek grudnia i Mikołajki dla mnie był inny niż zawsze. Nie w obecności rodziców, ale w obecności mojego kata, czyli księdza. Pamiętam, kiedy spadł pierwszy śnieg, który oglądałam z okna tego mieszkania. Pamiętam też ciągły problem z autobusami na pętli, która była na przeciwko tego bloku. Miały one problem, kiedy było ślisko i co któryś nie mógł odjechać. Obserwowałam tych ludzi, jak czekali na kolejny.

Ksiądz powiedział mi, że musi wyjechać a ja standardowo muszę jechać z nim. Przyjechał kolejnego dnia rano, przywiózł mi inhalatory, bo chorowałam na astmę i miałam duże duszności w tamtym okresie, po czym zapakował swoje rzeczy do auta i zabrał mnie do Warszawy, miał tam jakieś spotkanie, ze znajomymi klerykami. Przez większość drogi kazał mi czytać na głos brewiarz. Puszczał też swoje piosenki religijne między innymi TGD. Nocowaliśmy w hotelu niedaleko łazienek. Rano powiedział, że idziemy na miasto. Warszawa była już ustrojona w świąteczne ozdoby. W łazienkach Królewskich ustawiał mnie przy różnych pomnikach i robił mi zdjęcia, które ostatecznie trafiły do prokuratury w trakcie procesu. Jak mijałam te ozdoby to myślałam o tym, że Święta spędzę z rodzicami, łudziłam się, że pozwoli mi pojechać do domu. Bałam się jednak go zapytać. Mijałam ogrom ludzi. Trzymał mnie za rękę, miał czarny płaszcz i tak szliśmy przez te miasto.

Kiedy wróciliśmy do hotelu to położył się koło mnie na łóżku i mnie wszędzie dotykał. Przeleżeliśmy tak jakiś czas, po czym kazał mi zostać w pokoju, dał mi te leki co zawsze, zamknął drzwi i poszedł na swoje spotkanie. Mi kazał się w tym czasie uczyć. Wrócił późno w nocy. Obudziło mnie otwieranie się drzwi. Moje ciało jak zwykle zdrętwiało ze strachu. Kiedy przyszedł do łóżka poszedł spać ale w nocy obudziło mnie to, jak zaczął mnie rozbierać. Zasłonił mi usta i zaczął robić to, co zawsze.

Rano jak się obudziłam to go już nie było. Bałam się wstać z łóżka, więc leżałam i czekałam aż wróci. Przyszedł i kazał mi się ubrać, powiedział, że idziemy na mszę. Powiedziałam mu, że nie dam rady iść z nim bo boli mnie brzuch. Usiadł koło mnie i powiedział, że mam pół godziny, żeby się ogarnąć. Siedział tak i czekał, aż wstanę robiąc w między czasie coś na laptopie. Nie chciałam wstać, bo byłam naga i nie lubiłam koło niego chodzić na nago. Zawsze też komentował mój wygląd. Kiedy mu powiedziałam, żeby się odwrócił i pójdę to zdjął okulary i powiedział do mnie - że jak zaraz nie wstanę, to sam mnie ubierze. Na początku odwróciłam się w druga stronę, opatulona w kołdrę i zaczęłam płakać ale po chwili wstałam, ubrałam się i poszliśmy na tę mszę. W drodze do Kościoła powiedział, że ma dla mnie prezent z okazji Mikołajek ale że znowu nie byłam grzeczna, i się nie słuchałam, to go nie dostanę.

Odprawiał mszę jako gość a ja siedziałam na końcu kościoła i modliłam się do pana boga, żebym mogła na święta pojechać do rodziców. Nawet jeśli byłoby tam źle, to mówiłam bogu, jak bardzo chcę do domu, standardowo jak we wszystkich rozmowach z nim w tamtym czasie powtarzałam, że będę grzeczna, że nic nikomu nie powiem i przepraszałam go za to, że denerwuje księdza Romana. Byłam jakoś nauczona rozmawiana z bogiem w myślach. Mówiłam mu, co mnie boli, czego nie chcę, przepraszałam. Teraz jest dla mnie dziwne, to co robiłam, nie wiem czy wynikało to z tego, że jako dziecko w niego wierzyłam czy z tego, że on mi kazał przepraszać pana boga za swoje zachowanie i myślałam, że w ten sposób spełni się to, czego pragnę. Nie wiem.

Wieczorem wróciliśmy do Szczecina. Tej nocy również został tam ze mną. Rano wstał, wykapał się, ubrał sutannę i pojechał do Stargardu. Na przedpokoju zostawił mi czekoladę której nie zapomnę nigdy, był na niej narysowany Mikołaj z reniferem. Zjadłam ją kiedy byłam głodna.

Tak wyglądały wtedy moje Mikołajki, miałam 13 lat. Najgorsze w moim życiu. A ksiądz pojechał do szkoły, do gimnazjum Katolickiego w którym był prefektem. Przyjechał następnego dnia...

ODPOWIEDZ